16.10.08

Akuratne


Till then, bye bye :)

1.8.08

I feel so extraordinary



I used to think that the day would never come
I'd see delight in the shade of the morning sun
My morning sun is the drug that brings me near
To the childhood I lost, replaced by fear
I used to think that the day would never come
That my life would depend on the morning sun...

Jakoś uczepiła się mnie ta piosenka... :D
...Till then, bye bye :)

23.6.08

Thomas Jefferson na początek

Thomas Jefferson został kiedyś poproszony przez nowo upieczonego ojca o garść porad. Oto 'Dekalog zachowań do przestrzegania w życiu praktycznym'.
  1. Nie odkładaj na jutro tego, co możesz zrobić dzisiaj.
  2. Nie zawracaj innym głowy sprawami, które możesz załatwić sam.
  3. Nie wydawaj pieniędzy, dopóki nie dostaniesz ich do ręki.
  4. Nie kupuj niepotrzebnych rzeczy tylko dlatego, że są tanie, z pewnością na tym skorzystasz.
  5. Duma jest dla nas gorsza niż głód, pragnienie lub zimno.
  6. Nigdy nie żałuj, że jesz za mało.
  7. To co robimy chętnie, nigdy nie jest uciążliwe.
  8. Ileż zdrowia kosztowały nas tragedie, które się nigdy nie wydarzyły. Nie warto martwić się na zapas, optymizm chroni przed niepokojem o przyszłość.
  9. Zawsze zabieraj się do spraw od najłatwiejszej strony (Podchodź do wszystkiego na miękko)
  10. Kiedy jesteś zły policz do dziesięciu, zanim coś powiesz, gdy jesteś bardzo zły policz do stu.
i... 'Słowami można równie dobrze czynić dobro, jak ranić'

Powyższe tłumaczenie jest zapożyczone, w nawiasie interpretacja niżej podpisanego :).

Till then, bye bye :)

17.6.08

25.1.08

Ewolucja stanowiska pracy...

Ewolucja stanowiska pracy... z firmy do firmy... znajdz element wspolny... :)



Till then, bye bye :)

6.11.07

zajawka wamobloga

Krotka zajawka co jest na wamoblogu :)

15.5.07

odliczamy.pl

W naplywie dobrego humoru postanowilem odpalic stronke z ktorej kazdy moze pobrac link do obrazka odliczajacy ilosc dni pozostalych naszemu czcigodnemu prezydentowy, a nastepnie tenze link na swojej stronie www. Zapraszam na strone www.odliczamy.pl. :D

22.3.07

Cos we mnie peklo...

"Zainspirowany" (czyt. wkurzony) postem na forum internetowym nawolujacym do "skonczenia z ideologia robta co chceta... no i wysmazylem cos takiego:

Jako nastolatek wyrastalem na 'Robta co chceta' i jestem liberalem ale nie libertynem. Jestem tolerancyjny ale nie permisywny. I jestem naprawde dumny. Dumny, z tego, ze co roku tysiace mlodych Polakow holdujacych idei 'robta co chceta' w zimny zimowy dzien wychodzi ze skarbonkami i zbiera na pomoc dla potrzebujacych. Robia to z dobroci serca, a nie dlatego ze ktos im to nakazuje.

Teraz mam 27 lat i do 'Robta co chceta' dorzucilbym 'i odp*olta sie ode mnie'. Jednakze slysze coraz glosniejsze glosy ludzi ktorzy za nic maja wolnosc i ktorzy wydaja sie palac miloscia do minionego ustroju i jego zakazow 'w imie odnowy moralnej narodu, wbrew plugawemu zachodowi.'
I skreca mnie jak mieniacy sie prawica socjalisci wpychaja rece do moich kieszeni by wyrwac pieniadze dla rzeszy ociezalych intelektualnie nierobow, ktorzy wyznaja zasade 'mi sie nalezy, niech Panstwo mi da.'
Nie mowiac juz o innych klinicznych przypadkach takich jak populisci i inne oszolomy.

Jesli ktos bedzie budowal sile tego narodu to nie bigoteryjne starsze panie, dewoci i szarlatani. To nie rewizjonisci, nie separatysci. Ale wlasnie ludzie 'Robta co chceta' - mlodzi i otwarci na swiat. Pokolenie ktore szeroka fala wylewa sie z naszego pieknego kraju. A zaciskanie rzemyka na szyi tych ktorzy tu zostali moze spowodowac ze ta emigracja zamieni sie w eksodus. Wyjada juz nie tylko ci najmlodsi dla ktorych start jest najtrudniejszy i starsi ktorzy licza na latwiejsze zycie. Zaczna Polske opuszczac ludzie, ktorzy obecnie moga nawet o tym nie myslec, a ktorym zacznie byc tutaj po prostu duszno... Zostanie grupka zapalencow. Oraz wyborcy populistow i socjalistow. Armia kiepsko wyksztalconych, zakompleksionych ludzi. Jakze prostych do omamienia haslami, jakze prostych do kupienia wyborcza kielbasa.

Wiecej Owsiakow, mniej Rydzykow.
Ludzie to nie bydlo. Chyba ze godza sie na to by ich tak traktowac. Ludzie potrzebuja powietrza by oddychac, przestrzeni w ktorej moga sie poruszac i swobody ktora pozwala im na myslenie. Bydlo nie wymysli rakiety, nie poleci na ksiezyc, nie napisze poematu, nie zaspiewa arii operowej.

Trzeba skonczyc z dominacja bydla. Owieczek ktore pokornie ida chocby na rzez. Jestem czlowiekiem, mam swoj rozum. Umiem myslec za siebie. Robie co chce, tak dlugo, jak nie szkodze przy tym nikomu. Taka powinna byc nowa umowa spoleczna. Ale to spoleczenstwo jeszcze chyba nie doroslo do tego by ja renegocjowac przy pomocy krzyzyka podczas nastepnych wyborow.



Till then, bye bye :)

23.2.07

Wakacje

Mimo, ze posty pojawiaja sie rzadko, w ciagu najblizszych dwoch tygodni nie pojawia sie na pewno :) Zapraszam na nasz blog wyjazdowy - http://bliskowschodni.blogspot.com .

Postaramy sie umieszczac informacje i zdjecia w miare postepow podrozy :) Do zobaczenia tu i tam :D

16.1.07

Ociezale pomysly


Jeszcze nie tak dawno zastanawialismy sie czemu Roman Giertych zrobil ankietke o ciezarnych uczennicach. Juz wiemy [http://serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,3852914.html]. Wedlug Romana przypadkami ciazy u dziewczynek ponizej 15 roku zycia powinna zajac sie prokuratura... Pytanie czy ciaze te ciaza na osobach doroslych, czy tez na rowiesnikach tychze dziewczyn. Jesli mialbym obstawiac, to obstawialbym, ze za wiekszosc ciaz odpowiedzialni sa rowiesnicy.

Czy wiec zamiast karac nastolatki za to ze sa nastolatkami i maja naturalne potrzeby wynikajace z dorastania, moze sprobowac je edukowac? Czy nie tym powinno zajmowac sie [tak na logike] Ministerstwo Edukacji? Okazuje sie ze nie.

15.1.07

Przemysl muzyczny vs. rzeczywistosc


Przemysl muzyczny w walce z piractwem ma przed soba wroga najgrozniejszego z mozliwych.

I nie mam tutaj na mysli rosyjskiej mafii, ktora tloczy swoje podrobki na glebokiej syberii w fabryce chronionej przez tankietki.

Nie.

Mam na mysli nastolatkow. Ludzi z definicji majacych nadmiar wolnego czasu, kochajacych muzyke o nastawieniu czesto antyestablishmentowym...

Dotychczasowym trendem wsrod wytworni bylo tworzenie coraz to bardziej wymyslnych zabezpieczen antypirackich. Od lekko wkurzajacych, takich jakie stosuje EMI, [celowe wprowadzaniu bledow na plytach - odtwarzacz stacjonarny przy lekkiej stracie bledu je dobrze wyfiltruje], poprzez wkurzajace [blokowanie odtwarzania na komputerach stacjonarnych], po bardzo wkurzajace [Sony i ich slawetny 'rootkit' ktory potajemnie doinstalowywal skladniki do systemu operacyjnego komputera].

Za kazdym razem system ten byl obchodzony przez jakiegos sprytnego, mlodego czlowieka. Trzeba pamietac, ze mlodzi ludzie nie maja na glowie zony, dzieci, hipoteki i nie poplaconych mandatow - czyli wszystkiego co obarcza wysokoplatnych specjalistow od zabezpieczen ktorzy tworza te i podobne systemy na potrzeby wytworni.

Jednak trend ten [przynajmniej na Zachodzie] jest juz przeszloscia. W obliczu kolejnych porazek z jednej strony a sukcesow sprzedawcow Internetowych [a konkretnie iTunes] producenci musieli zrobic drobny krok w tyl, i zredefiniowac swoje zalozenia. Polityka zgodnie z ktora kilku grubasow na spolke z MTV ustali co wciskac nastolatkom zaczyna szwankowac w dobie Internetu, YouTube'a i MySpace.

Pare lat temu byly tylko kasety magnetofonowe... i przychodzilo sie z czysta kaseta do kumpla i na 'jamniku' przegrywalo. Potem byly kompakty... i przychodzilo sie z czysta kaseta i na wiezy sie przegrywalo. Potem byly nagrywarki, przegrywalo sie kompakty... Napster nie byl rewolucja w takim znaczeniu jak przedstawiaja to wytwornie. Nie spowodowal ze rzesze bogobojnych nastolatkow nagle zaczely krasc muzyke. Byl rewolucja co do sposobu poznawania muzyki. Szukajac utworow danego zespolu, znajdywalismy jej innego fana, ktory sluchal jeszcze innych ciekawych zespolow. Szukajac muzyki tychze zespolow trafialismy na kolejne, nieznane nam kapele.. itd.. To byla rewolucja dzieki ktorej wytwornie mogly zbic olbrzymi kapital, pod warunkiem ze zmienilyby swoje skostniale biznesplany. Naturalnie sie tak nie stalo, a wytwornie zyskaly nowego, smiertelnego wroga.

9.8.06

Warszawa muzycznie


I pocztowkowo-zdjeciosciowo... ponownie wiele kontrastow..

Warszawa 'oficjalnie'


Oficjalna reklamowka majaca zachecic ogladaczy CNN itp by przyjezdzali do wawki.

Cos o warszawie...


Strrrasznie fajowy filmik o miescie ktore kocham :)

27.7.06

147




How about some snooker govn'r?

Odkrywamy zalety posiadania malych plastikowych kart.
Okazalo sie, ze poza niektorymi z nich ktore powoduja masy problemow, sa tez takie ktore moga dac frajde. Na przyklad w postaci mozliwosci odmoczenia sie w upalny dzien, lub popykania sobie w kulki.
Przygaszone swiatlo.
Delikatna muzyka. Od popu, przez jazz do triphopu.
Piwo lub troszke szykowniejszy alkohol.
Zielone sukno.
Wielgachny debowy stol.
Dwa kije
I mnostwo cholernych kulek ktore jakkolwiek nie uderzone NIE CHCA WPASC TAM GDZIE CHCESZ.
Czyli masa frajdy. Zwlaszcza jesli chcesz grac zgodnie z regulami :)

... a dzis powtorka :)

28.6.06

Ekspert



Zlotowka, Frank szwajcarski, ryzyko walutowe, wibor 6M, nerwy, google, forum gazety, telefon.. oddzwania! tak? nie... tabela, cholera! zmienili! 10%, wtorek, wrzesien, hossa...

Szlag by to...
Nikt nie powiedzial ze bedzie latwo.. ale czemu jeszcze bardziej utrudniac?

18.5.06

Learning to fly...

Nastepny tydzien poswiecimy marzeniu ktory towarzyszyl czlowiekowi od momentu gdy jego malpi praprzodek spojrzal w niebo i pozazdroscil ptakom przestworzy.

Zaczniemy jak kury od odbijania sie od ziemi by poleciec, zdryfowac lub poszybowac pare krokow. A co dalej?
Sky is the limit... :D

Tym czasem kamanda Pink Floyd i ich nauka latania...

21.4.06

To jest moj sen...


... koszmary i senne marzenia to domena nocy.
Noc przejskrawia kolory dnia. Wszystko co bylo szare staje sie czarne albo biale.
Wszystko co mialo matowe, lsni blaskiem.
Budzimy sie.. i albo znowu chcemy juz zasnac lub realizowac sen, albo boimy sie znow zasnac lub obawiamy sie ze sen sie spelni...

Czasem boimy sie dnia, a nie nocy... Bo we snie nikt nie jest w stanie nas skrzywdzic, ani my nikogo... Cokolwiek stanie sie we snie jest odwracalne...
Za dnia... po omacku bladze w bladej smudze cienia, przemykam sie w tej sennej rzeczywistosci... matowe szyby tonuja barwy. szare budynki zlepiaja sie z czarnym asfaltem, a najzywsza barwa jest brudna czerwien ktora po raz kolejny przypomina mi ze czegos nie moge zrobic.

Znowu chce spac... i widziec polany i gory i morze.. gdzie zielen ziemi, blekit nieba, pomarancz slonca i feeria barw kwiatow... gdzie posagi drzew brazem tna krajobraz. Harmonia i spokoj nie sa zaburzone przez ludzki chaos i pospiech.

Przypomina mi sie seria *quatsi Godfreya Reggio. Niesamowita seria obrazow pokazujaca czym jestesmy jako ludzie. Jak zmieniamy, niszczymy swiat w okol siebie. Jak w imie postepu zastepujemy to co dobre, 'lepszym'. Reggio jako nastolatek wstapil do zakonu gdzie spedzil kilkanascie lat. Czas w zakonie spedzil na modlitwie [ktora jest niejako forma wewnetrznej introspekcji i rozmowy] i zadumie, to mial on duzo czasu by przemyslec ten temat. Polecam obraz ktory namalowal na kanwie przemyslen.

Powodzenia.

12.4.06

kupa mieci



Sh*t.. there's always something...
OTAKU: zdycha hardware
KOTA: zdechl software

... jak tak dalej pojdzie to chyba telewizor kupie... byle by sie nie zawieszal...

7.4.06

Wiosna




Czasami czuje sie jak w obcym kraju.
Na przyklad na wiosne. Ludzie jacys mili. Sprzedawczynie sie usmiechaja. Moznaby pomyslec ze Kaczystan i moherowy pomiot Ojca R. jest tylko wytworem bardzo chorej i smutnej wyobrazni.

Bateryjki pozytywnych wibracji mocno sie wyczerpaly w wyniku przeciagajacej sie, uciazliwej zimy. I teraz wszyscy chca lapac chmurki i promienie sloneczka, ktore jak narazie niesmialo nam swieci.
Czas je naladowac na 110%.